Święto Rodzin w ŚDS
2012-11-16 21:54:01

„Jesteśmy wśród was”

14 listopada 2012r. uczniowie z grupy teatralnej „Liberum Veto” działającej w Zespole Szkół Górniczych wzięli udział w uroczystościach zorganizowanych przez Środowiskowy Dom Samopomocy w Łęcznej, który w tym dniu obchodził coroczne Święto Rodzin. Przygotowane zostało spotkanie dla uczestników ŚDS i ich bliskich. Uroczystości rozpoczęły się Mszą św. sprawowaną w parafii św. Barbary w Łęcznej. Nastęnie uczestnicy przeszli w pochodzie do siedziby ŚDS, gdzie odbywały się dalsze uroczystości.

Licznie zgromadzonych gości przywitała Dyrektor ŚDS Anna Płoszaj. – Jesteśmy wśród was – powiedziała w imieniu swoich podopiecznych – czy chcecie tego czy nie. Zaprosiła wszystkich do obejrzenia sztuki przygotowanej specjalnie na tę uroczystość przez młodych aktorów z ZSG w Łęcznej. Scenariusz do przedstawienia „Tolerancyja zacna pani” napisała opiekunka grupy teatralnej, nauczycielka języka polskiego Marzena Golan. Aranżację muzyczną przygotował jej znajomy muzyk, Marek Sąsiadek z Jarosławia.

Dyrektor Anna Płoszaj dziękując młodym aktorom, powiedziała, że jest pod wrażeniem tego spektaklu. Następnie goście, pracując w grupach zastanawiali się jak dzisiaj skuteczniej można pomóc osobom chorym. Na zakończenie uczestnicy obejrzeli prezentację multimedialną o pracy ŚDS „Nasze działania w roku 2012".

W piątek 16 listopada spektakl o tolerancji mieli okazję obejrzeć uczniowie klas pierwszych Zespołu Szkół Górniczych, mimo ich młodego wieku z powagą obejrzeli poważny program, przedstawiający sytuację osób chorych w świecie ludzi zdrowych.

Tolerancyja - YouTube  Galeria

Rozmowa z Marzeną Golan, autorką scenariusza

Po obejrzeniu spektaklu rodzi się pytanie: Jak to możliwe, żeby Pani oraz Pani podopieczni przedstawili nam świat ludzi chorych w tak sugestywny sposób? Mimo tak młodego wieku pokazaliście widzom w dojrzały, mądry sposób uczucia, myśli anonimowych dla nas bohaterów przedstawienia.

– To było dla nas duże wyzwanie. Pani Anna Płoszaj, Dyrektor ŚDS zwróciła się z prośbą o przygotowanie spektaklu na Dzień Rodzin. Zgodziliśmy się. Przed pierwszą próbą opowiedziałam moim „dzieciakom”, że cieszę się cudownym synem, którego zresztą dobrze znają, że niektórzy mieli mniej szczęścia ode mnie, bo urodziło im się chore dziecko.

Wspólnie stwierdziliśmy, że największym dramatem dla chorych jest codzienność, której my nawet nie dostrzegamy. Nieraz wstydzimy się wyjść na ulicę w brzydkich butach, bywa, że dla nas jest to problem podstawowy.

Mówiłam, że teraz możemy cieszyć się zdrowiem, ale tak naprawdę nikt z nas nie wie, co kogo może jeszcze w życiu spotkać. Choroby, których doświadczają ludzie nie zależą od nich.

Zapytałam ich, co czuliby, gdyby ktoś z bliskich uległ wypadkowi i miał na przykład zniekształconą twarz. Czy byłby dla nich tą samą osobą? Poprosiłam, żeby sobie wyobrazili, że nie mają rąk, a chcą wziąć cukierka… jak?

Po tych refleksjach zapadła chwila ciszy… A potem opowiedziałam każdemu na czym polega specyfika choroby osoby, którą będą przedstawiać.

Jestem z nich dumna, bo wspaniale wczuli się w swoje role, włożyli w ten spektakl całych siebie. Pomimo młodego wieku zagrali tak dojrzale. Jestem pełna podziwu dla nich. Spektakl to nie tylko oddanie uczuć i wnętrza granych postaci, ale też i aktorów.

A ja, zanim zasiadłam do pisania scenariusza, czytałam o chorobie Alzheimera, Parkinsona, o zespole Tauretta. Cała reszta to próba wejrzenia w świat przeżyć osób chorych, dostrzeżenia, że dla nich każdy dzień jest wspinaczką na Mont Everest.

Pytała Marzena Olędzka

Zostaw komentarz